Do kina, czy na film

Tytuł „do kina, czy na film” to oczywiście sformułowanie celowo nieco prowokacyjne. Swoją drogą zresztą to tytuł jednego z medialnych programów poświęconych kwestiom kina i filmu. Tym razem został on jednak przytoczony w nieco innym celu. Kino to miejsce oglądania najnowszych obrazów kinematografii. Od pewnego czasu do Polski przybywają obecne już dawno w krajach zachodnich wielkie sieci kinowe – tak zwane multikina, czy kinopleksy. A w takich właśnie miejscach można często (a właściwie zawsze) spotkać jakieś osoby, które na salę kinową podążają w towarzystwie opakowania z prażoną kukurydza, chipsami, bądź innego rodzaju słoną przekąską, która pozwala na przygryzanie sobie czegoś smakowitego (choć, mówiąc na marginesie, niezdrowego) podczas seansu filmowego. Oczywiście można by się mocno obruszyć na taki stan rzeczy (a byłoby to poniekąd dość słuszne obruszenie, bo i czasem powaga emitowanych filmów kompletnie nie licuje z popularnym popcornem), ale taki to już chyba znak naszych czasów.

Wybierając się zatem do kina żadne pakowanie towarów nie będzie musiało być przeprowadzane. Bo i wszystko jest właściwie dostępne tuż przy na sali kinowej. Oczywiście koszt takiego zakupu jest nieporównywalne droższy, niż – na ten przykład – w jednej z popularnych sieci marketów, ale jednak czasem ma się ochotę ze względu na wygodę i prestiż zakupić prażoną kukurydzę nawet za wyższą cenę, ale już na miejscu. Poza wszystkim, o czym wspomnieliśmy, zauważyć także warto słodycze reklamowe z logo, które w takich miejscach, jak wspomniane wielkie sieci kinowe także zapewne nie raz występują. No i także nie raz przynoszą zapewne dość pokaźne dochody osobom, które wyszły z takim właśnie pomysłem polegającym na sprzedaży przekąsek widzom przy kinowym barze.

A jak my zwykle spędzamy seanse w kinach? Czy także konsumujemy coś, czy zawsze skupiamy się na filmie? A może prażona kukurydza obecna w naszych dłoniach zależy od powagi filmu? Zresztą sami na pewno podejmiemy w miarę mądrą decyzję w temacie.

Dodaj komentarz